Wpisy    Autorka    Rejestracja   
RSS blog   RSS komentarze  







Dziś wątek autobiograficzny! Oto jeden z pobocznych powodów, dla których nie studiuję dziś informatyki ani fizyki:

Koleżanka A. była najzdolniejsza z fizyki i matematyki w całej klasie. Zdarzyło się raz, że koleżanka A. wezwana do tablicy musiała przyklęknąć, żeby rozpisać wzór, bo akurat jest dość wysoka i inaczej jej było niewygodnie.
- Nie ma to jak mieć przed sobą ładną dziewczynę na kolanach - powiedział profesor od fizyki.


* * *

No więc zdenerwowałam się dzisiaj, ponieważ ktoś się myli w Internecie. Poszło o #shirtgate, o którym nie chciałam pisać, ale zmieniłam zdanie, bo za bardzo mnie boli nietrafione zarzucanie mi i innym, że JAK ŚMIEMY KOMUŚ MÓWIĆ JAK MA SIĘ UBIERAĆ.

Otóż z góry zapewniam, nie chodzi wcale o to, że kobieta w przestrzeni publicznej jest automatycznie wzięta na celownik, agresywnie i krytycznie oceniana pod kątem wyglądu i zachowania. Co akurat jest prawdą, ale to byłaby wybitnie słaba wymówka nawet gdyby zachodziła tu jakakolwiek symetria (a tak nie jest), więc ja nie o tym.

Nie chodzi też o to, że koszulka pokryta podobiznami uprzedmiotowionych kobiet obraża czyjeś uczucia; trudno być urażoną, kiedy przestrzeń dookoła nas już i tak jest przesycona przekazem, że ciało kobiety jest własnością publiczną i powinno być pokazywane. (Chyba, że jest brzydkie, grube, chude, nie dość opalone, za bardzo opalone, zbyt kościste, za wysokie, za niskie lub w dowolny inny sposób odbiegające od ideału po retuszu, ewentualnie zbyt pyskate; wtedy generał publiczny zastrzega sobie prawo do krytyki i cenzury.) To nie jest kwestia obrazy, co najwyżej rozczarowania i złości.

Koszulka sama w sobie byłaby niczym. Wartość moralna obrazka przedstawiającego roznegliżowaną kobietę jest znikoma w oderwaniu od rzeczywistości. Ale tu właśnie problem: ten przypadek jest głęboko osadzony w dość paskudnym kontekście.

Przecież rzecz miała miejsce podczas jednego z większych wydarzeń naukowych ostatnich lat. Ćwierć świata patrzy i słucha ciekawie, co powie Agencja Kosmiczna, jaki będzie komentarz dotyczący kolejnego wielkiego skoku dla ludzkości.
I oto wywiadu udziela mężczyzna ubrany w plakat przedstawiający kobiety jako zdepersonifikowane obiekty seksualne. Kiepska decyzja PR-owa much?

W kulturze, gdzie chyba każda kobieta w nauce czy inżynierii spotkała się z mizoginią w miejscu nauki i pracy, taki wybór - a może nawet nie wybór, może po prostu brak namysłu i takie przyzwyczajenie, to też o czymś świadczy, prawda - trąci poważną hipokryzją w kontekście obietnic, że kobiety będą mieć równe szanse i sytuacja się wreszcie zmieni. Bo cały czas słyszymy zapewnienia, że nie będziemy już zniechęcane, lekceważone i oceniane surowiej niż nasi koledzy. Że nie będziemy więcej musiały znosić komentarzy takich, jak ten przytoczony w anegdotce.

Słyszę teraz, że przypieprzanie się jednej koszuli nic nie zmieni. A może jednak. Matt Taylor przeprosił, zrozumiał swój błąd i ja wierzę, że na drugi raz pomyśli, zanim strzeli taką gafę. (Bo to jest gafa; to jest problem PR-u; to jest kwestia tego, że parę dziewcząt może właśnie zdecydowało, że ich pasja do nauki nie jest warta tej codziennej walki. Fun fact: jeśli nie jesteś ponad to, jesteś pozbawioną poczucia humoru feminazistką; jeśli nie protestujesz, zostanie to odebrane jako milcząca aprobata, jesteś jedną z nas, dowodem że kobiety też to bawi i argumentem przeciwko pozbawionym poczucia humoru feminazistkom. Tak i tak przegrywamy.)

Może parę innych osób też pomyśli. Czy problemu by nie było, gdyby Matt Taylor założył białą koszulę? Na pewno wciąż daleka droga do pełnej równości, ale na pewno nie byłoby shitstormu wokół tego konkretnego wywiadu. Analogicznie - unikanie blackface jako kostiumu nie znika magicznie istniejącego na świecie rasizmu, ale to nie znaczy, że taki kostium nie jest rasistowski i nie musimy się przejmować jego implikacjami.
(Tak, zdaję sobie sprawę że istnieją na świecie obrońcy blackface, ale podejrzewam że jest ich mniej, niż obrońców tej przeklętej koszulki. Może komuś to da do myślenia.)

Wreszcie: tak, niektóre osoby, w tym kobiety, autentycznie chcą lub potrzebują używać swój wygląd i seksualność w pracy. Nie mam z tym problemu, ich decyzja i nic mi do tego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy osoba zupełnie taką rolą niezainteresowana zostaje domyślnie uznana za dekorację. Gdy nauczyciel widzi ładną dziewczynę na kolanach tam, gdzie ja widziałam piekielnie inteligentną przyszłą studentkę MIT, żonglującą liczbami i wzorami które mi się nie mieściły w głowie.

* * *

To sytuacja równie drażliwa i skomplikowana, jak #gamergate, dlatego nie chciałam się o tym rozpisywać. Wyszło jak zwykle.
_________________________
Autor: Nólanis
Kiedy: 2014-11-30, niedziela
Tagi:  flejm, ideolo



Thomas
Mon, 1 Dec 2014 23:41:15
Przykład z początku posta przejebany i faktycznie straszny. O.o

Porównanie do blackface jest chyba trochę przesadą? Znaczy nie wiem, dla mnie koszula z postaciami kobiecymi nie ma kontekstu tak automatycznie antykobiecego jak blackface antyrasistowskiego [inna sprawa, że czekam na moment, kiedy straci to w końcu swoje rasistowskie konotacje i np. cosplayerzy będą mogli przebierać się za osoby innej rasy bez problemu, ale to pewnie jeszcze długo]. Może dlatego, że była to koszula hawajska, tego rodzaju strój z zasady trochę inaczej się odbiera. Może dlatego, że nie mam również nic przeciwko ubraniom/reklamom/plakatom z męskimi ciałami (a przynajmniej - nie mam więcej przeciwko nim niż przeciwko takim z ciałem kobiecym).

Ogólnie mam wrażenie, że wysnuwanie wniosków na temat stosunku do kobiet w nauce na podstawie koszuli - nawet na zasadzie że jest to symptom problemu - jest jednak pewnym przeczuleniem, ale jeśli dobrze rozumiem Twój przekaz, była kropla, która przelała czarę goryczy, i w tym kontekście jest to dla mnie zrozumiałe. I paradoksalnie ta sytuacja może się przyczynić do podniesienia świadomości tejże czary. Acz, po części przez nieco nadmierne reakcje [nadmierne z perspektywy kogoś, kogo to nie dotyka bezpośrednio - a przez to słabsze pod względem perswazyjnym, nawet jeśli uzasadnione emocjonalnie; swoją drogą, pojawia się też wersja, że ta nadmierność to czarny PR i krecia robota antyfeministów, nie wiem, możliwe] potencjał ten mógł zostać zaprzepaszczony. :(

Nólanis avatar Nólanis
Tue, 2 Dec 2014 02:39:31
Znaczy nie wiem, dla mnie koszula z postaciami kobiecymi nie ma kontekstu tak automatycznie antykobiecego jak blackface antyrasistowskiego.

Kluczowe słowa: dla ciebie. Nie wiem co jest trudnego w przyjęciu do wiadomości, że ktoś ma na ten temat inne zdanie.
A że hawajska koszula, więc co w związku z tym? Chyba tylko, że z definicji brzydka, ale nie wiem jak to się wiąże z tematem, tu nie chodzi o moje skrzywdzone poczucie estetyki.

I ja tak poważnie zapytam - a jakie reakcje nie byłyby "przesadne"? Piszesz z perspektywy kogoś, kto był chcąc nie chcąc socjalizowany tak, by wszyscy zawsze liczyli się z jego zdaniem. W tym układzie uprzywilejowani mają władzę, by krytykę ze strony zmarginalizowanych oddalić jako, do wyboru: przeczulenie przesadzone reakcje, kłamstwa, ewentualnie brak poczucia humoru lub czarny PR. Cokolwiek ja napiszę lub powiem, ty masz luksus stwierdzenia, że osobiście tego nie widzisz i uważasz to za przegięcie.

Krótko mówiąc, nie do ciebie należy decyzja o tym, jaka reakcja emocjonalna jest dla mnie czy dla jakiejkolwiek kobiety właściwa w tej sytuacji.

Thomas
Tue, 2 Dec 2014 09:07:07
Ok, moment, bo nie łapię. Czyli że będąc facetem nie mam prawa publicznie wypowiedzieć swojego zdania na ten temat? Czy mogę mówić, po prostu moje zdanie nie ma żadnego znaczenia? Bo nie jestem pewien, co próbujesz mi przekazać. :(

Rozumiem, że ktoś może uważać inaczej. Stąd wiele elementów mojej wypowiedzi wskazujących na subiektywny punkt widzenia. Pomyślałem, że skoro umieszczasz swój pogląd na sprawę publicznie i jest opcja komentowania, to może można napisać, co się samemu sądzi o tej sprawie w kontekście Twojej wypowiedzi. Przy czym staram się zrozumieć Twój punkt widzenia na tyle, na ile on jest dla mnie zrozumiały - stąd słowa o przepełnieniu czary goryczy z adnotacją "jeśli dobrze rozumiem Twój przekaz" [miałem nadzieję, że dasz znać, czy to właściwe rozumienie, bo serio chciałbym wiedzieć, czy dobrze Cię rozumiem :(]

Jakie reakcje nie byłyby przesadne? Na przykład "No i widzicie, dla nas taka koszulka jest najlepszym symbolem tego, jak traktuje się kobiety w nauce". To trochę co innego niż "omg sexist how could he disgrace" - uniemożliwia krytykę "jeżu nie macie się do czego przyczepiać tylko do koszulek", nie robi medialnego linczu na kolesiu za coś, co jest jednak kretyńską gafą a nie seksistowskim skurwysyństwem [o ile mam prawo się w tej kwestii wypowiedzieć], generalnie jest bardziej zrozumiałe i mniej podatne na wyśmianie.

Kurdę no, miałem wrażenie, że piszę grzecznie i bez urażania kogokolwiek, próbując podzielić się swoim rozumieniem sytuacji, a i tak w odpowiedzi dostałem "check your privilege" i w zasadzie tyle. :((( I to ja mam luksus odrzucania cudzych wypowiedzi jako ten uprzywilejowany? :(

A już zupełnie btw: "Piszesz z perspektywy kogoś, kto był chcąc nie chcąc socjalizowany tak, by wszyscy zawsze liczyli się z jego zdaniem" - akurat w moim przypadku bardziej trafiłaś niż nie trafiłaś, ale uznawanie, że to automatycznie prawda wyłącznie ze względu na moją płeć, to trochę jednak nadużycie.

Ginger
Tue, 2 Dec 2014 10:06:02
No cóż, typowo.
Pasja - słaba, skoro skończyła się na jednym głupim komentarzu, w przyszłości czekałyby ją o wiele trudniejsze sytuacje, i nijak ma się do tego płeć, po prostu świat nauki jest wymagającym hobby.

A to, że koszulka z czymś ci się kojarzy, bądź nie podoba ci się - to jest twój problem, nie noszącego. Działa to w obie strony - feminizm, wiesz. Walka o równość. Kobieta może się ubrać jak chce, facet też. Kapishi?

Thomas
Tue, 2 Dec 2014 10:22:51
@Ginger No chyba jednak nie do końca. Znaczy, niezależnie od tego, czy masz rację, że świat nauki jest twardy - w momencie, kiedy w przestrzeni publicznej pojawiają się wypowiedzi czy obrazy raniące kogoś, to wypadałoby się zająć tym, żeby nie ranić innych ludzi, a nie dociekaniami, czy ich pasja jest dostatecznie silna.

A co do wolności ubioru też nie do końca - jeśli ubiór zawiera elementy urażające, obraźliwe czy generalnie evil (nie wiem, koszulki ze swastyką nikt by na przykład nie bronił), to należy przeciw temu protestować. Jasne, że można mieć swoje zdanie nt. zasadności krytyki (ja na przykład, zgadzając się że koszulka była nieodpowiednia, nie zgadzam się z robieniem z niej i jej właściciela kozła ofiarnego za grzechy mężczyzn), tym niemniej powiedzenie "twój problem" w takiej sytuacji niczego nie rozwiązuje. Nie lepiej zastanowić się, dlaczego ktoś ma z tym problem i zabrać się za wspólne rozwiązywanie kwestii, które leżą u podłoża problemu?

Nólanis avatar Nólanis
Wed, 3 Dec 2014 00:42:19
@Thomas: Ok, moment, bo nie łapię. Czyli że będąc facetem nie mam prawa publicznie wypowiedzieć swojego zdania na ten temat? Czy mogę mówić, po prostu moje zdanie nie ma żadnego znaczenia? Bo nie jestem pewien, co próbujesz mi przekazać.

Miej swoje zdanie i swoją reakcję. Ale twoja poprzednia wypowiedź miała wydźwięk "przesadzasz z tą reakcją, przewrażliwiona feministko". Znam cię na tyle żeby wiedzieć, że to nie do końca prawda i dlatego tylko poświęcam czas, żeby to wytłumaczyć. Reakcję ma każdy własną i ja się już przecież nie o koszulkę złoszczę, bo ta sprawa powinna była zostać uznana za zamkniętą po oficjalnych przeprosinach (trochę się tu Streissand effect zrobił); złoszczę się o ciągłe odmawianie mi prawa do decydowania o swoim odczuciu w tej i podobnych sprawach. Wyłącznie za to dostajesz "check your privilege", bo to już kolejny raz kiedy w rozmowie na tematy dotyczące mnie, nas, wpływające bezpośrednio na moje życie (na twoje znacznie mniej, a już na pewno w zupełnie inny sposób), usiłujesz mi tłumaczyć coś, co ja naprawdę, ale to naprawdę wiem lepiej.

Teraz ja z kolei nie jestem pewna, co wyczytałeś w mojej notce, co było tam agresywnego, w ogóle co tam widzisz poza wyjaśnieniem punkt po punkcie, czemu durna koszulka nie jest okej.

...uniemożliwia krytykę "jeżu nie macie się do czego przyczepiać tylko do koszulek"...

Ha! *Gorzki śmiech.* Thomas, naprawdę poważnie nie doceniasz możliwości trolli. Zjeżdżając trochę na drugi modny temat - widziałeś kiedyś któryś z filmików Anity i to, jakie reakcje wywołały?

Also, trochę obok dyskusji a bardziej w kontekście komentarzy gdzie indziej: powtarzanie, że "ale przecież nie było się o co złościć i za co przepraszać". No wyraźnie było, skoro podniosły się głosy krytyki. Nie wiem, jak bardzo trzeba mieć przewalone, żeby nie rozumieć, że to było zwyczajnie nieprofesjonalne i słabe.

Z drugiej strony, już wcześniej pisałam na fejsie, że Taylorowi bynajmniej nie odmawiam zasług dla nauki. To był wielki dzień, sama cieszyłam się jak dziecko, że wylądowaliśmy na komecie.



@Ginger: Kobieta może się ubrać jak chce, facet też.

Facet ma prawo wymagać w zawodowym środowisku profesjonalnego wyglądu i zachowania, kobieta też. Gdyby przyszedł na wywiad przebrany za teletubisia, zostałby wyśmiany; przyszedł w obrazach uprzedmiotowienia kobiet, został skrytykowany. Coś jeszcze niejasne? Może to: moim ideałem nie jest świat pełen kobiet-naukowców, które dały sobie radę mimo morza gówna, przez które musiały przejść, tylko taki, w którym nie musiały.

Thomas
Wed, 3 Dec 2014 02:45:29
Teraz ja z kolei nie jestem pewna, co wyczytałeś w mojej notce, co było tam agresywnego, w ogóle co tam widzisz poza wyjaśnieniem punkt po punkcie, czemu durna koszulka nie jest okej.

"Nie wiem co jest trudnego w przyjęciu do wiadomości, że ktoś ma na ten temat inne zdanie. "
- Nigdzie nie sugerowałem, że nie przyjmuję cudzego zdania do wiadomości, chciałem tylko o tych zdaniach porozmawiać, więc odebrałem to jako nieuzasadniony zarzut [acz patrz po gwiazdkach]

"Piszesz z perspektywy kogoś, kto był chcąc nie chcąc socjalizowany tak, by wszyscy zawsze liczyli się z jego zdaniem. (...) Cokolwiek ja napiszę lub powiem, ty masz luksus stwierdzenia, że osobiście tego nie widzisz i uważasz to za przegięcie. "
- Sprowadzenie mojej wypowiedzi do bagatelizacji z pozycji przywileju

"Krótko mówiąc, nie do ciebie należy decyzja o tym, jaka reakcja emocjonalna jest dla mnie czy dla jakiejkolwiek kobiety właściwa w tej sytuacji."
- "Zamknij się Thomas, nie masz tu nic do powiedzenia" [już pomijając kwestię, że mówiłem o skuteczności na poziomie świadomości społecznej tych reakcji (które, jak mi się wydaje, nierzadko były właśnie obliczone na postawienie tamy pewnym zachowaniom i zjawiskom), a nie ich "właściwości">

***

Bardzo mi przykro, jeśli moje wypowiedzi uważasz za odmawianie Ci prawa do czegokolwiek. Specjalnie jeszcze raz sprawdziłem, czy wszędzie umieściłem "moim zdaniem" "mam wrażenie" i tym podobne zaznaczenia. Umieściłem. Miałem nadzieję, że będzie dzięki temu widać, że przedstawiam swój pogląd na sprawę i swoje za nim argumenty. Najwyraźniej nie widać, albo z samym przedstawianiem jest coś nie tak.

Nie wiem, czy chodzi o to, że samą próbę argumentacji stanowiska przeciwnego (czy przynajmniej odmiennego) uznajesz za próbę ataku na Twoje stanowisko i odebrania Ci prawa do decyzji? Tudzież że próba pokazania dlaczego nie rozumiem tak silnej jak u niektórych reakcji [emocjonalnej, ale nie tylko, bo także publicystycznej] stanowi dla Ciebie automatycznie stawianie Cię w pozycji "przewrażliwionej feministki"? A może jest coś nie tak z moim tonem, że odczytujesz to jako tłumaczenie Ci czegoś, co wiesz lepiej i narzucanie Ci mojego zdania? Jakbyś wskazała konkretne rzeczy, które sprawiają, że odczytujesz to tak a nie jako próbę podjęcia dyskusji, to byłbym wdzięczny. Chyba, że w ogóle problemem jest sama próba podejmowania przeze mnie dyskusji na argumenty w sytuacji, w której kluczowe są odczucia i emocje? [disclaimer na wszelki wypadek: te pytania nie mają być w żaden sposób być oskarżające czy deprecjonujące, po prostu próbuję zrozumieć, czemu się mijamy w komunikacji]

***

A filmików Anity nie widziałem. Tym niemniej nadal pewien jestem, że gdyby ton całej burzy wokół koszuli był bardziej tłumaczący, czemu jest to problem, a mniej atakujący samego człowieka, to o wiele trudniej byłoby zebrać poparcie dla wszelkich akcji anty- i kontr-.

I nie musisz mi się z zasług Taylora tłumaczyć. Zauważ, że ni cholery o tym nie wspomniałem.

***

A jeśli po przeczytaniu tego wszystkiego masz ochotę mi jednak odpowiedzieć na pytanie, to bardzo Cię proszę, odpowiedz: czy moja próba zrozumienia Twojej - i innych osób mocno urażonych - reakcji w kategoriach kropli która przepełniła czarę goryczy tudzież symbolu całego gówna, które się w nauce dzieje, trafia w miarę blisko, czy chodzi o coś innego a ja dalej nie rozumiem?


Thomas
Wed, 3 Dec 2014 12:39:30
Ok, po przeczytaniu mam wrażenie, że to jednak jakoś pretensjonalnie i w nienajlepszy sposób napisałem, więc z braku opcji edycji może chociaż spróbuję zapytać w mniej irytującej formie: nie mam zamiaru Ci niczego narzucać czy odmawiać i chciałbym Cię spytać, dlaczego to tak odbierasz i czy mogę coś zrobić, żeby Cię nie irytować swoim sposobem pisania?

Nólanis avatar Nólanis
Thu, 4 Dec 2014 00:32:08
Proponuję bardzo konkretnie z góry określać, o czym chcesz dyskutować. Jeśli o tym, gdzie jest granica grzecznego dyskutowania i przedstawiania sprawy, a gdzie zaczyna się wrzeszczenie "omg seksizm zlinczować go ale już!", to okej: moje stanowisko przedstawia notka powyżej - tłumaczę, co i dlaczego jest moim zdaniem nie w porządku. Nieco agresywniejsze i bardziej asertywne postawy są mi obojętne póki nikogo konkretnie nie krzywdzą. O tym możemy dyskutować na konkretnych przykładach, dopóki nie będzie się to sprowadzać do oceniania tego, jaka powinna być właściwa reakcja.

I serio proponuję obejrzeć któryś segment "Tropes vs Women" nawet nie ze względu na treść (swoją drogą zupełnie sensowną), tylko na formę. To są miniwykłady bardzo rzeczowe, grzeczne, naciskające wręcz na to, żeby nie brać ich do siebie jako ataków i nie spisywać fikcji na straty tylko dlatego, że zawiera problematyczne elementy. W teorii i praktyce - ideał tego, jak można maksymalnie bezkonfliktowo prowadzić podobną dyskusję. Ale konflikt się i tak znajduje. Zobacz sam, wróć tu i wtedy powiedz, że "wystarczyło grzecznie wszystko wytłumaczyć".

Boni avatar Boni
Thu, 4 Dec 2014 04:22:10
@Nólanis

Argumentacja intersubiektywna z "poczucia krzywdy", z "oburzenia", z "głosów krytyki" itp. jednak jest wadliwa, w dowolną stronę, no bo zawsze znajdzie się ktoś, kto poczuje się, słusznie albo i nie, pokrzywdzoną mniejszością, albo oburzony jakimś cosiem albo skrytykuje czyjeś coś, bo cośtam, albo będzie wiedział lepiej co się powinno a co nie powinno nosić w danej kulturze danego roku; a potem ktoś poczuje się jeszcze bardziej skrzywdzony krytyką albo zaproponuje, żeby spadać na drzewo z taką opinią itd. itd. i zawsze wyeskaluje to w kolejny shi(r)tstorm. Oczywiście, emocjonalnie to może zadziałać, ale może też nawet całkiem słuszna sprawa zginąć we wrzeszczącym tłumie emo-kiboli, IMHO jak w dyskutowanym przypadku.

Ale zakładam, że tak bardziej na serio idzie o zmianę empatii mainstreamu czy wrażliwości społeczeństw, w tym ściślaków, w temacie np. mizoginii ściślaków, a nie o jałową dyskusję przechodzącą w pyskusję, o empatii czy moralności i dlaczego moja jest najlepsza, bo najmojsza, a krzywda największa, bo też najmojsza.

No więc IMHO w sensie taktyki takich zmian, akcja jak z Taylorem jednak jest feministycznym strzałem w kolano z RPG-7. Bo jest to, w kontekście tej konkretnej durnej koszulki, balansowanie w oczach mainstreamu na krawędzi hipokryzji, a zawsze hipokryzja u uciskanych, a nawet tylko jej ślad, daje narzędzia i pożywki uciskającym, wątpliwości niezdecydowanym i chyba ogólnie więcej szkody niż pożytku. W sensie - jeśli ludzie odmawiający innym prawa krytyki i sterotypizacji na podstawie stroju czy wyglądu czy płci czy pozycji społecznej, krytykują i stereotypizują w kontekście stroju czy wyglądu czy płci czy pozycji społecznej, to sprawa od razu robi się śliska.

Podobnie, kiedy wytykasz komuś, że "był chcąc nie chcąc socjalizowany tak, by wszyscy zawsze liczyli się z jego zdaniem", zastanawiam się, dlaczego wymagasz by komentatorzy zawsze liczyli się z twoim zdaniem i nie podważali twoich wypowiedzi, i kto cię tak chcąc nie chcąc zsocjalizował ;)

Nieco obok - czasem mam wrażenie, że kobiety postulujące, żeby nie trzeba było w "męsko"-mizoginicznych branżach przepływać morza gówna na drodze kariery, nie rozumieją jednak patriarchatu i tego, że te morze gówna tam było, jest, i długo będzie, dla wszystkich, TAKŻE DLA MĘŻCZYZN. Owszem, kobiety płyną w nim bez wioseł i są spychane na głębię, i uciskane są nieco bardziej, ale czy naprawdę komuś się wydaje, że każdy facet to alfa i "cysorz to ma klawe życie"? Bo IMHO alf w IT, inżynierii, nauce, militariach itp. jest jakieś parę procent najwyżej (a może i w całym społeczeństwie, zupełnie jak u małp naczelnych, no ciekawe czemu ;) ), a reszta to gryzące się / ze sobą, chore z ambicji i konkurencji bety i robiące za popychadła, wykluczone gammy. Ale chyba muszę kiedyś o tym dużą notkę.

Nólanis avatar Nólanis
Fri, 5 Dec 2014 21:59:26
Nieco obok - czasem mam wrażenie, że kobiety postulujące, żeby nie trzeba było w "męsko"-mizoginicznych branżach przepływać morza gówna na drodze kariery, nie rozumieją jednak patriarchatu i tego, że te morze gówna tam było, jest, i długo będzie, dla wszystkich, TAKŻE DLA MĘŻCZYZN.

Ale przecież ja to wiem. Jak mówię, nie zamierzałam w ogóle nic pisać bo sprawa winna się była dawno skończyć, ale za dużo ludzi wyskoczyło nagle w moich internetach z naprawdę chamskimi antyfeministycznymi tekstami bez żadnego zrozumienia, że w tym systemie tracą wszyscy poza samą górą. Piszę ze swojej perspektywy, bo taką posiadam i tej mogę być pewna. Ty już kiedyś pisałeś o becikach, też słusznie; ale do tej sytuacji to się chyba ma trochę nijak?

Also, a propos hipokryzji w jedną czy w drugą stronę napomknęłam w notce - patrz punkt pierwszy o braku symetrii. Jest różnica między skrytykowaniem zawodowca za wysyłanie seksistowskich komunikatów a ciągłym ocenianiem, czy ta albo tamta osoba publiczna wygląda dostatecznie dobrze (nawet nie mówię o celebrytach, tu jest obiektyfikacja względnie równa; ale np. Hillary Clinton kiedyś ładnie rozłożyła dziennikarza na czymś takim).
Niemniej ok, point taken, sępy i tak się rzucą z okrzykiem, że hipokryzja i chochoł. Nie jestem przekonana, że wobec tego należy siedzieć cicho i liczyć na cud.

Boni avatar Boni
Sat, 6 Dec 2014 05:12:01
np. Hillary Clinton kiedyś ładnie rozłożyła dziennikarza na czymś takim)

Mój punkt będący, że ją głupio pytają o stroje, a faceta idiotycznie zapytaliby np. o zarost (skądinąd też mógłby odstrzelić, czy kobiet się też o to pytają ;) ). Więc może i Hilary pływa w nieco głębszym szambie niż faceci w podobnych obszarach, ale nie oszukujmy się, że durne drobne albo i mniej drobne stereotypizacje dotyczą tylko kobiet albo tylko Murzynów albo gejów albo tylko dowolnej grupy, kiedy dotyczą wszystkich, no bo każdy homo niesapiens ma tak wygodnie acz wrednie poskręcany ten mały rozumek.

Niemniej ok, point taken, sępy i tak się rzucą z okrzykiem, że hipokryzja i chochoł. Nie jestem przekonana, że wobec tego należy siedzieć cicho i liczyć na cud.

Nie należy, trzeba mówić o mizoginii środowisk nauk-tech (ale niekoniecznie o koszuli Taylora). Cudów nie ma (ale liczenie na to, że mówienie w necie o mizoginii zmieni mizoginów, też jest liczeniem na cud).

Zanim odlecę posępić coś innego - ciekawi mnie, jak się kończy przytoczona w notce anegdota, ktoś coś powiedział temu bucowi-fizykowi? były jakieś konsekwencje?

Nólanis avatar Nólanis
Thu, 18 Dec 2014 17:43:39
Były podobno w dalszej perspektywie. Nikt nie śmiał odezwać się w klasie, ale sprawa poszła do dyrekcji i zaraz znaleziono kogoś na jego miejsce. Tyle, że dwa lata później nowy fizyk nadal był w rezerwie, a ten z którym ja miałam do czynienia był trochę jakby nietykalny, bo ponoć żona w ministerstwie.

Co zresztą jest ironiczne do bólu. No ale mówimy o szkole której (teraz już chyba były) dyrektor miał na koncie jakieś oskarżenia o molestowanie, a matematyk na moich oczach kiedyś pozwolił sobie niewinnie klepnąć koleżankę po tyłku (tę samą koleżankę, co w anegdotce. Ładnym dziewczynom jest zdaje się ciężej pod tym względem)... a i tak była to opcja lepsza, niż większość. No ale ta dyskusja temat na trochę inną nocię.




Engine: Anvil 0.70   BS 2012-2017